Amerykańscy studenci na SGH
Wpisany przez Arkadiusz Wiśniewski piątek, 07 maja 2010 00:19
Niedawno w mury naszej szacownej uczelni zawitał grupa amerykańskich studentów z programu Master of Science in Information Technology Management z School of Business, Snead Hall Virginia Commonwealth University. Wycieczka do Polski to część ich pracy magisterskiej (!) - po powrocie do kraju mają napisać referat. Odwiedzili m.in. SGH, Ministerstwo Gospodarki, TVN, Stare Miasto, Wawel, UE w Krakowie, Oświęcim...
26. kwietnia SGH zorganizowała dla nich wykład, który składał się z kilku części: sytuacja gospodarcza Polski, system studiów na SGH, prezentacja MIESI a także naszego jakże wspaniałego Koła Naukowego. Po części oficjalnej zaprosiliśmy Amerykanów na część mniej formalną do pobliskiej mordowni znanej jako "Zielona Gęś". No cóż , napiszę tylko, że siedzieliśmy tam do ostatniego metra a także umówiliśmy się na kolejny wieczór:).
Amerykanie okazali się bardzo przyjaźni (nie mają także słabych głów). Ich nastawienie do życia jest dalekie od polskiego cynizmu - są otwarci i optymistyczni (jeśli straciłeś pracę nie martw się, jutro znajdziesz lepszą - przydaje się szczególnie w czasach kryzysu). Rzecz ważna - średnia wieku tych studentów to... 35 lat, choć jeden miał chyba około 50. W USA po skończeniu licencjatu idzie się od razu do pracy a magisterkę robi się gdy jest naprawdę potrzebna.
Studia w Stanach są płatne i taka przyjemność w ich wypadku kosztuje 30000$ - całkiem pokaźną sumkę. To jest pewnie jeden z czynników, który wpływa na kształtowanie bardzo aktywnej postawy poznawczej - widać to było wyraźnie w trakcie prezentacji gdy Amerykanie zasypywali prelegentów pytaniami (często trudnymi). Człowiek się przez chwilę mógł poczuć jak na prawdziwej uczelni... zupełne odmienna sytuacja w porównaniu ze zwykłymi zajęciami gdzie wszyscy się boją odezwać (owoc wspaniałej filozofii nauczania na wcześniejszych etapach). Ciągle pytali o kulturę i historię Polski, doskonale orientowali się w sytuacji na świecie.
W tym przypadku nie sprawdził się mit głupiego Amerykanina, który nie potrafi wskazać Europy na mapie. Co więcej, możemy się nauczyć od nich zapału w zdobywaniu wiedzy i optymistycznego spojrzenia (nie bezmyślnego powtarzania, że jest dobrze, ale niepoddawania się przeciwnościom losu i podnoszenia się po porażkach).
Jak widać podróże kształcą (obie strony ), może niedługo to SKNI odwiedzi jakąś zagraniczną uczelnię?:)








Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.